Nigdy nie lubiłem biegać
Autor: demlis 16
Tak, taki jest fakt. Może to trochę dziwne i nienormalne zaczynać takim wpisem, jednak ja naprawdę nigdy nie lubiłem biegać na dystansach powyżej dwustu metrów.
Moja przygoda ze sportem rozpoczęła się na dobre w 4 klasie szkoły podstawowej, kiedy przydzielono mnie do klasy sportowej. Cały pierwszy rok to, wiadomo, czas testów i odnajdywania ‘swojej dyscypliny’. Jako, że w jednej z pierwszych takich prób selekcji poszło mi ponoć całkiem nieźle w biegu na 1km, zostałem wydelegowany na znany wtenczas na cały kraj Cross Ostrzeszowski. Oczywiście nie zwyciężyłem wtedy, jednak były to moje pierwsze poważne i ogólnopolskie zawody sportowe.
Następnie były inne próby i podejścia do kolejnych dyscyplin. Przez dłuższy czas uprawiałem biegi krótkodystansowe (do 200m, w tym sztafety), skok w dal, aż docelowo przypadł mi do gustu skok wzwyż. Przy okazji pochwalę się swoim osiągnięciem życiowym: 186cm, przy wzroście 174cm, co dawało 12cm przeskoku – i właśnie dzięki temu przeskokowi byłem swego czasu naprawdę dumny z siebie… a może i nadal jestem, skoro o tym wspominam tutaj
Wracając do biegania, łatwo zauważyć, że wraz ze zmianą dyscypliny zmniejszał się dystans, jaki należało pokonać do wykonania ćwiczenia… nic dziwnego, przecież pisałem już o tym w tytule i we wstępie…
Etap moich studiów i ‘dorosłego życia’, to czas spędzony raczej niezbyt sportowo. Zawsze znalazła się jakaś wymówka, triumfowało lenistwo i sportowa apatia. Owszem, były próby wdrożenia zdrowych truchtów, jednak zazwyczaj kończyło się na inicjacji sezonu biegowego. A było tych inicjacji sporo, co najmniej dwie w każdym roku.
Tak to było z moim bieganiem od dzieciństwa, aż po 29. rok życia.
W następnym wpisie (za kilka dni) opiszę co mnie skłoniło, dlaczego pogodziłem się z bieganiem i po co mi to było.
Podobne wpisy:
Skomentuj wpis