| Nazwa imprezy | IV Bieg Spełnionych Marzeń |
| When |
sobota, Styczeń 15, 2011
|
| Where |
(map)
Mysłowice
|
Archiwum dla kategorii: ‘ Imprezy biegowe ’
IV Bieg Spełnionych Marzeń – Mysłowice – 15-01-2011
Autor: demsty 15
XIV Perła Paprocan – Tychy – Paprocany – 07-11-2010
Autor: demlis 7
| Nazwa imprezy | XIV Perła Paprocan |
| When |
niedziela, Listopad 7, 2010
|
| Where |
Paprocany (map)
Tychy
|
| Other Info | http://www.perlapaprocan.pl |
VI Bieg Katorżnika – Lubliniec – Kokotek, śląskie – 15-08-2010
Autor: demsie 15
| Nazwa imprezy | VI Bieg Katorżnika |
| When |
niedziela, Sierpień 15, 2010
|
| Where |
(map)
Lubliniec - Kokotek, śląskie, Polska
|
| Other Info |
Upał, skwar, żar…
Autor: demlip 3
Tak w skrócie opiszę swój dzisiejszy start w VIII Biegu Opolskim. Założenie miałem bardziej ambitne od uzyskanego rezultatu, ale po kolei.
Sobota, 3. lipca, Opole
9:30
Parkujemy samochód na wielkim parkingu – wciąż mnóstwo wolnych miejsc. Udajemy się po numerek, przy okazji nabywamy techniczne koszulki Kalenji w promocyjnej cenie 10pln – różowa damska i żółta męska – na pewno się przydają do biegania lokalnego.
Obowiązkowe skorzystanie z tojtoja.
Ugryzł mnie komar, wyskoczył potworny bąbel – no fajnie, myślę sobie – bestie mnie pożrą żywcem. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca.
Po powrocie do samochodu zjadam batonik i popijam go izotonikiem. Następnie przebieramy się do stroju właściwego.
10:30
Rozgrzewkę czas zacząć. Trucht po lesie, w cieniu drzew, w towarzystwie delikatnego wiatru – bardzo przyjemnie i orzeźwiająco, aż chce się biegać. Bieg w otwartym terenie – upalnie nienormalnie, żar bije zewsząd – mam wizję potwornego przegrzania i bólu głowy.
Zjadam kolejny batonik.
10:55
Ustawiamy się przed linią startu, niektórzy już zamknięci w sobie, psychicznie przygotowują się do walki z dystansem 10km. Inni natomiast gaworzą wesoło i świetnie się bawią. My (małżonka i ja) stajemy gdzieś na tyłach. Oczekujemy na umówiony znak sygnał…
11:00
… i wystartowali. Najpierw prawie w miejscu, następnie ciut szybciej i szybciej, aż dochodzę do tempa 4:30 na kilometr. Powoli wyprzedzam co wolniejszych uczestników biegu. Pierwszy kiometr, drugi i trzeci. Biegnie mi się całkiem dobrze, nadzieja na dobry rezultat nadal w zasięgu ręki, no może raczej nóg.
Prysznic przy wozie strażackim ożywia mnie, bardzo przydatne biorąc pod uwagę fakt, że biegniemy w pełnym słońcu. Tempo w okolicach 4:40, więc nie jest źle.
Gąbki z wodą dodają rześkości, jest dobrze.
5-ty kilometr
Jest źle. Potworny ukrop, jest mi strasznie gorąco, na dodatek czuję się mocno zasłodzony (oj te batoniki i izotonik, przesadziłem zdecydowanie). W punkcie z wodą biorę dwa kubki. Zawartość pierwszego wypijam do dna, drugi natomiast wylewam na siebie. Trochę pomogło lecz nadal gotuję się. Przechodzę do marszu. I tak na zmianę, marsz i bieg. W taki sposób przebyłem cały wał, który zdawał się nie mieć końca. Pogoda nie ułatwiała, słońce prażyło, nagrzana ziemia promieniowała ciepłem. Nie, nie ciepłem – żarem, rozgrzanymi węglami, surówką wylaną z pieca hutniczego! Czułem się niczym uczestnik maratonu pustynnego w Arizonie.
Za wałem już mi jakoś poszło. Jakoś, bo tempo w okolicy 5:30, więcej nie byłem w stanie wycisnąć z przegrzanego organizmu. A może i nawet podświadomie nie chciałem tego robić, aby nie skończyć jako petent obsługi medycznej.
Bieg ukończyłem z bardzo słabym czasem netto 54:30. Ważne jednak, że dobiegłem i przeżyłem – dwie osoby musiały przeszarżować, bowiem zostały na trasie w opiece medyków.
Podsumowanie
Sam bieg zorganizowany został dość sprawnie. Ciekawy medal oraz bogate pakiety startowe (i mineralna, i izotonik), a na dodatek kubek okolicznościowy oraz pyszna kanapka – panie dostały płyty cd z muzyką oraz audiobookiem.
Mam jednak dwa zastrzeżenia (podziela je moja żona – nie tylko dlatego, że jest moją żoną
).
- Punkty odżywcze (z wodą) zostały rozlokowane dość nieoptymalnie według mnie. Skoro i tak de facto były dwa, to może lepiej gdyby dystans między nimi był większy?
- Paremadycy co prawda przemieszczali się grupami wzdłuż trasy, jednak przy takim upale organizator mógł rozlokować dodatkowe osoby z walkie-talkie w celu zapewnienia lepszej obstawy trasy w sytuacjach zagrożenia zdrowia/życia.
Na koniec mała uwaga dla siebie samego: mniej batoników i izotoników przy takiej pogodzie i na tak krótkim dość dystansie. Lepiej podpijać mineralną.
2. Bieg Częstochowski – relacja
Autor: demmaj 23
Zapraszam wszystkich do odwiedzin naszego (żonki i mojego) najnowszego projektu www.biegamynaslasku.pl, gdzie już wkrótce znajdą się zapowiedzi oraz relacje (fotki, viedo oraz linki do artykułów) z ciekawszych imprez biegowych na terenie Śląska i najbliższej okolicy.
Obecnie wyszukujemy i aktualizujemy treści dotyczące 2. Biegu Częstochowskiego, w którym sami braliśmy udział:
http://www.biegamynaslasku.pl/relacje-z-imprez-biegowych/92/zdjecia-2-bieg-czestochowski-relacja.html
W tej chwili są tam wyniki oraz linki do kilku galerii zdjęć. Zapraszam.
2 Bieg Częstochowski – Częstochowa, śląskie – 22-05-2010
Autor: demmaj 22
| Nazwa imprezy | 2 Bieg Częstochowski |
| When |
sobota, Maj 22, 2010
|
| Where |
(map)
Częstochowa, śląskie, Polska
|
| Other Info | http://zabiegani.czest.pl 10km 2 Pętle wokół Klasztoru Jasnogórskiego |
Dyszka w Skawinie
Autor: demmaj 21
VIII Międzynarodowy Bieg Skawiński – brzmi poważnie, a cyferka edycji zobowiązuje do wysokiego poziomu imprezy. Tak też było.
Sam dojazd do Skawiny dość banalny. W samym mieście przy ulicy wisiały drogowskazy umieszczone przez organizatorów – trochę małe i trzeba było ich mocno wypatrywać, lecz dojechaliśmy bez problemu na parking przy parku, czyli bliżej się już nie dało.
Odebranie pakietów startowych (bogatych
, a jakże!), numerków i koszulek poszło bardzo sprawnie – jedyna rzecz, do której można by się przyczepić to duża ilość odwiedzanych po kolei stolików.
Małą konfuzję wywołała zmiana miejsca startu, o czym nie było wcześniej wiadomo. Ale to nie problem.
3… 2… 1… start… i wystartowaliśmy wielką grupą. Jedni szybciej, drudzy wolniej, każdy swoim tempem – niektórzy jak zwykle przesadzili i już przed półmetkiem łączyli bieg z marszem – cóż, zdarza się, następnym razem postąpią pewnie rozsądniej – o ile to ich nie zraziło.
Trasa non-stop asfaltowa, z kilkoma niesmiałymi podbiegami i zbiegami. Nauczony doświadczeniem (ale to przemądrzale zabrzmiało) starałem się przyspieszać na zbiegach, wydłużając przy tym krok.
Nawrót przed piątym kilometrem wzbogacony był o punkt czerpania wody
co było dla mnie małym zaskoczeniem. Ucieszyłem się bardzo i skorzystałem z dwóch kubków. Pierwszy wypiłem wolnymi łykami, natomiast drugi wylądował na mojej głowie i szyi. Po takim orzeźwieniu mogłem biec dalej.
Na piątym kilometrze miałem czas 24 min., więc było naprawdę nieźle. Na całej trasie udało mi się trzymać tempo pomiędzy 4:30, a 5min./km. Miałem założenie zbliżenia się do 47 minut, co prawie osiągnąłem, bowiem wykręciłem 48:11, ustanawiając tym samym nową życiówkę w biegu na 10km!
Życiówkę popełniła również moja małżonka, przebiegając dyszkę w czasie 57:02! Gratulacje!
Tradycyjnie już na szótym kilometrze pojawił się u mnie problem lewego kolana. Korekta lądowania na pięcie i wyjście palcami trochę pomogła. Generalnie bólu nie czułem do momentu kiedy zacząłem myśleć ‘ciekawe jak tam moje kolano‘ – wtedy ból pojawiał się niczym na zawołanie (trzydniowe smarowanie kolana Naproxenem naprawiło je).
Po biegu czekaliśmy jeszcze na losowanie, zjadając w międzyczasie grochówkę (zjadliwa, ale nie tak pyszna jak tydzień wcześniej po biegu Unia na 5) i śledząc wręczanie pucharów i nagród dla najlepszych biegaczy oraz biegaczek – która to ceremonia zaczęła się nieco chaotycznie, lecz rozkręciła się dzięki zabawnemu panu konferansjerowi. Telewizora jednak nie wylosowaliśmy i w wesołych – mimo wszystko – nastrojach wróciliśmy do domu.
Tak jak napisałem na początku, impreza naprawdę dobrze zorganizowana, za rok odwiedzimy Skawinę ponownie.
ps. Ostatnie dwa kilometry przebiegłem z towarzystwie Mateusza z Katowic – pozdrawiam w tym miejscu serdecznie i życzę powodzenia w dalszej karierze. Masz potencjał.
Bieg Skawiński 2010 – zdjęcia przed i po biegu
Autor: demmaj 16
Jako, że w Skawinie nie było wczoraj z nami żadnej osoby ‘technicznej’, poniżej zestaw fotek sprzed biegu oraz po biegu – z dekoracji zwycięzców.
ps. Wyniki oraz więcej zdjęć z biegu w Skawinie w serwisie www.biegamynaslasku.pl
VIII Międzynarodowy Bieg Skawiński – Skawina 2010
Autor: demmaj 14
Już jutro, 15-go maja, o godzinie 15:00, wystartujemy (oczywiście z małżonką) na trasie VIII Międzynarodowego Biegu Skawińskiego. Do przebiegnięcia 10 km, co uczynimy z wielką przyjemnością.
Poniżej parę kluczowych informacji dotyczących biegu.
Trasa biegu
Start (starorzecze) – ul. Kublińskiego – ul. Żwirki i Wigury – Rynek – ul. Konopnickiej – ul. Żwirki i Wigury – ul. Radziszowska – ul. Skawińska – Radziszów Kościół (nawrót) – ul. Skawińska - ul. Radziszowska – ul. Żwirki
i Wigury – ul. Kublińskiego – Meta (starorzecze)
Nawierzchnia ziemno – szutrowa 10%, asfaltowa 90%.
Trasa biegu, profil trasy oraz plan dojazdu w obrazkach:
A tu przewidywana pogoda na jutro (na cały dzień oraz na godzinę 15.) wygląda tak:
Więcej informacji, na stronie organizatora: www.biegskawina.pl
Żyję i biegam
Autor: demmaj 14
Praca, praca, praca… wokół niej kręci się ostatnio moje życie. Non stop przy komputerze, non stop projekt ważny, ważniejszy i najważniejszy. Jednak nie ma co narzekać, bo zawody i sprzęt przecież kosztują – i to nie mało czasem.
Pracując, nie zapominam o bieganiu. Ostatnio brałem udział (oczywiście towarzyszyła mi szanowna małżonka) w kilku fajnych imprezach:
- 2. Cieszyński Fortuna Bieg (10km), czas: 52:11
- Silesia Marathon (półmaraton), czas: 1:57:15
- II Bieg Europejski Unia na 5 (5km), czas: 22:39
Wrażenia z poszczególnych imprez już wkrótce, natomiast już jutro kolejny start… o tym gdzie, za kilka minut w nowym wpisie.
Pozdrawiam wszystkich ciepło z zimnego i mokrego Chorzowa.

