Wpisy otagowane ‘ ból kolana

Zbiorczo: 11 ostatnich dni

Sporo czasu minęło od ostatniego wpisu. Szczerze mówiąc wiele się nie działo, tylko pracy sporo i dlatego niewiele wyjść i na blogu pustka :-(

Po kolei.

Przez ostatnie 11 dni miałem tylko cztery treningi: 31-go stycznia oraz 4-go, 8-go i 10-go lutego. Wychodzi trening co (niecałe) trzy dni, więc chyba nie jest aż tak źle?

Pojawiło się urozmaicenie szlaków. Raz biegłem etatowym lecz w odwrotnym kierunku – żeby nie zwariować. Kolejne trzy razy to już biegi po zupełnie nowej, dość ciekawej i przeplatanej małymi wzniesieniami i głównie po ulicy trasie o długości 8,6km (wg googleMaps).

Wszystkie biegi w temperaturze poniżej zera, ale to już nie robi na mnie wrażenia. Najgorzej jednak idzie mi bieg po nierównej nawierzchni, od razu czuję ból w kolanie i katorżniczą pracę ścięgien stopy. Jednak wystarczy, że wbiegnę na asfalt, tudzież inną równą powierzchnię ból po chwili ustaje i biegnie się bardzo przyjemnie.

Kondycja jest ok. Nie było szaleństw, ani rozczarowań.

Wczoraj był było za to bardzo miło, bowiem towarzyszyłem małżonce, która powróciła po krótkiej rekonwalescencji. Spokojnym tempem przebiegliśmy sobie 8,6km. Bardzo dobry dystans – jak na powrót, sam bym się takiego nie powstydził. Brawo żono! :-)

To tyle – tak na szybko. Poniżej jeszcze zbiorczy wykres z Nike+.

2010-01-31_02-10-bieg

Czwartek i piątek

W czwartek i piątek pobiegałem sporo. Łącznie wyszło około 20 kilometrów – biorąc poprawkę na wskazania Nike+.

Pisząc krótko: był śnieg na trasie, było dość ślisko, a temperatura oscylowała wokół -4 stopni Celsjusza.

W piątek było gorzej, bo padał śnieg, a momentami pojawiała się zadymka, która miała mi zawsze prosto w twarz – nieważne w którą biegłem stronę – ot, zjawisko :-)

Tego dnia zrobił mi się też odcisk. Mokra skarpetka obcierała o śródstopie z jednej strony i o buta z drugiej. Zaczęło się to na około dziewiątym kilometrze. Początkowo myślałem, że coś wpadło mi do środka buta, jednak szybko pozbyłem się tego złudzenia.

Podczas biegu bolała mnie też prawa zewnętrzna część prawego kolana – jednak było to chwilowe. Trwało maksymalnie jeden, no może półtora kilometra. Ból ustał i później już nie wrócił.

Poza tymi zdarzeniami wszystko było ok. Po powrocie do domu i okąpaniu się, wróciłem do domowych zajęć.

Tak na marginesie dodam, że cieszę się niezmiernie, że mój organizm tak dobrze radzi sobie z bieganiem (inni niestety nie mają takiego szczęścia :-( ale trzymam kciuki).

Poniżej zestawienie dotyczące obu biegów:

2010-01-07-bieg Czwartek, 7. stycznia 2010
– odcinek: 5,71 km
– czas: 00:26:34
– średnie tempo: 4′39”

+

2010-01-08-bieg Piątek, 8. stycznia 2010
– odcinek: 15,98 km
– czas: 01:21:57
– średnie tempo: 5′08”

Ps. Pewnie zauważyliście nowy kolor wykresów – Zielony – przebiegłem już 250 km z Nike+ i awansowałem do wyższej grupy :-)

Tajemnica bolącego kolana

Po kilku dniach rozmyślań nad prawdopodobnymi przyczynami bólu prawej zewnętrznej części prawego kolana – pojawiło się rozwiązanie. Bądźcie spokojni – będę żył! :-)

Przyczyna prozaiczna i głupia, wynikająca z charakteru mojej pracy, a w zasadzie konsekwencji. Spędzam sporo czasu przed komputerem, często z założoną nogą na nogę. Zauważyłem ostatnio, że mając nogi w takiej pozycji – dokonuję przechylenia tej mizernej konstrukcji na boki i zatrzymuję w skrajnym położeniu. W taki oto sposób nadwyrężam staw i jego okolice, co potem ‚wychodzi’ podczas biegania.

Od dziś staram się zapanować nad tym chorym odruchem. Eh… szkoda słów…

statystyki stron internetowych