Wpisy otagowane ‘ chorzów

Żyję i biegam

Praca, praca, praca… wokół niej kręci się ostatnio moje życie. Non stop przy komputerze, non stop projekt ważny, ważniejszy i najważniejszy. Jednak nie ma co narzekać, bo zawody i sprzęt przecież kosztują – i to nie mało czasem.

Pracując, nie zapominam o bieganiu. Ostatnio brałem udział (oczywiście towarzyszyła mi szanowna małżonka) w kilku fajnych imprezach:

2. Cieszyński Fortuna Bieg (10km), czas: 52:11
Silesia Marathon (półmaraton), czas: 1:57:15
II Bieg Europejski Unia na 5 (5km), czas: 22:39

Wrażenia z poszczególnych imprez już wkrótce, natomiast już jutro kolejny start… o tym gdzie, za kilka minut w nowym wpisie.

Pozdrawiam wszystkich ciepło z zimnego i mokrego Chorzowa.

Moja pierwsza quasiwycieczka biegowa

W środę odwiedził nas mój szwagier. Było miło, choć zbyt wiele nie porozmawialiśmy z racji tego, że ganiałem po domu za synem. Szwagier przygotowuje się do paryskiego maratonu i dużo czyta na temat biegania (biegać, biega również 😉 ). Część swojej wiedzy wylewa mi, więc korzystam na tym, nie powiem.

Tym razem wspomniał o wycieczkach biegowych. Podobno raz w tygodniu, głównie w okresie przygotowawczym wypada biegać co najmniej dwie godziny, biegiem ciągłym lub marszobiegiem – to dotyczy biegaczy niezaawansowanych. Jako, że ja jestem nadal takim wielkim amatorem, z pomocą Google Maps ułożyłem sobie trasę o długości 14.5km. Jej pokonanie estymowałem na około półtora godziny – czyli jak dla mnie ok. Tym bardziej, że miał to być mój pierwszy tak długi bieg.

No i muszę przyznać, że jakoś poszło, a może nawet lepiej niż jakoś. Trasa dość urozmaicona, bo wiele zbiegów i podbiegów lecz wyłącznie po chodnikach i ulicy. Odwiedziłem peryferia i główne ulice Chorzowa oraz Świętochłowic. Było naprawdę miło, szczególnie kiedy na wysokości chorzowskiej ulicy Wolności grupka młodocianych raperów/hip-hopowców uradowała się na mój widok, twierdząc że jestem ‚JOGINEM:-) Niech im tam będzie… czemu nie :-)

Na około jedenastym kilometrze odezwało się kolano, jednak trochę inaczej niż ostatnio i dało się spokojnie dobiec do końca. Oj martwi mnie to, chyba zainwestuję w bengay’a lub naproxen, może coś pomoże. Będę meldował.

Podsumowując, bieg uważam za bardzo udany, postaram się aby raz w tygodniu przebiec się tą trasą, a może nawet i dłuższą, tylko gdzie…

Bieg w liczbach:
– odcinek: 14,54 km
– czas: 01:18:16
– średnie tempo: 5′23”

… i na wykresie:

2009-12-10-bieg

ps. dziękuję żonie za wielką wyrozumiałość :-*

statystyki stron internetowych