Wpisy otagowane ‘ mój bieg

Moja pierwsza quasiwycieczka biegowa

W środę odwiedził nas mój szwagier. Było miło, choć zbyt wiele nie porozmawialiśmy z racji tego, że ganiałem po domu za synem. Szwagier przygotowuje się do paryskiego maratonu i dużo czyta na temat biegania (biegać, biega również 😉 ). Część swojej wiedzy wylewa mi, więc korzystam na tym, nie powiem.

Tym razem wspomniał o wycieczkach biegowych. Podobno raz w tygodniu, głównie w okresie przygotowawczym wypada biegać co najmniej dwie godziny, biegiem ciągłym lub marszobiegiem – to dotyczy biegaczy niezaawansowanych. Jako, że ja jestem nadal takim wielkim amatorem, z pomocą Google Maps ułożyłem sobie trasę o długości 14.5km. Jej pokonanie estymowałem na około półtora godziny – czyli jak dla mnie ok. Tym bardziej, że miał to być mój pierwszy tak długi bieg.

No i muszę przyznać, że jakoś poszło, a może nawet lepiej niż jakoś. Trasa dość urozmaicona, bo wiele zbiegów i podbiegów lecz wyłącznie po chodnikach i ulicy. Odwiedziłem peryferia i główne ulice Chorzowa oraz Świętochłowic. Było naprawdę miło, szczególnie kiedy na wysokości chorzowskiej ulicy Wolności grupka młodocianych raperów/hip-hopowców uradowała się na mój widok, twierdząc że jestem ‚JOGINEM:-) Niech im tam będzie… czemu nie :-)

Na około jedenastym kilometrze odezwało się kolano, jednak trochę inaczej niż ostatnio i dało się spokojnie dobiec do końca. Oj martwi mnie to, chyba zainwestuję w bengay’a lub naproxen, może coś pomoże. Będę meldował.

Podsumowując, bieg uważam za bardzo udany, postaram się aby raz w tygodniu przebiec się tą trasą, a może nawet i dłuższą, tylko gdzie…

Bieg w liczbach:
– odcinek: 14,54 km
– czas: 01:18:16
– średnie tempo: 5′23”

… i na wykresie:

2009-12-10-bieg

ps. dziękuję żonie za wielką wyrozumiałość :-*

5,36km ulicami Chorzowa

Od soboty zrobiłem sobie kilkudniową przerwę w bieganiu, aż do dziś. Początkowo zamierzałem przebiec mój ulubiony ostatnio odcinek 6,7km, jednak na trzecim kilometrze, na odcinku pod górkę, odezwało się prawe kolano. Jakby nadwyrężenie. Dlatego skróciłem trasę i zamknąłem dzień dystansem 5,36km.

Wracając do biegu. Tym razem zacząłem od rozgrzewki – żarty się skończyły, a o kontuzję zbyt łatwo. Rozgrzewka trwała nie dłużej niż 5 minut. Składała się z truchtu, ćwiczeń rozciągających oraz skipów A, B i C. Nie powiem, biegło się łatwiej, nie dopadło mnie tradycyjne chwilowe wycieńczenie w okolicach 600m i na drugim kilometrze, jednak tempo pozostawia trochę do życzenia. Chcę zejść do średniego tempa 4’30” na km, na trasie 6,7km, a docelowo na dystansie 10km. Do celu jeszcze daleko, jednak wiem, że leży to w moim zasięgu.

Co do trasy, to płaska nie jest. Jest kilka podbiegów i zbiegów. Do tego bieg głównie chodnikiem i drogą asfaltową z wielkimi dziurami, gdzieniegdzie w remoncie. 2/3 trasy wiedzie drogami o małym natężeniu ruchu, natomiast pozostała część to bieg przy głównej ulicy, gdzie samochodów i autobusów jeździ całkiem sporo, aut dostawczych nieco mniej.

Samopoczucie i samozadowolenie po biegu dobre!

Podsumowanie biegu:
– odcinek: 5,36 km
– czas: 00:25:39
– średnie tempo: 4’47”

2009-11-18-bieg-5-36km
statystyki stron internetowych