Wpisy otagowane ‘ rozgrzewka

Prawie leniwa niedziela

Niedziela, ostatnie spotkania rodzinne i ostatni dzień nicnierobienia, czyli: święta, święta i po świętach… Po takim okresie cieżko zabrać się do czegokolwiek, i gdyby nie żona, nie poszedłbym dziś pobiegać.

Pobiegać było jednak warto. Udało mi się utrzymać odpowiednio fajne tempo w okolicach 4’30” na kilometr. Nie było już zadyszki, ani uczucia ogólnej ciężkości ogranizmu. Pogoda również dość znośna, temperatura około zera stopni, bez opadów i wiatru.

Dziś zacząłem ulepszać swoją technikę biegową (hmm, brzmi dumnie). Objawia się to podnoszeniem wyżej kolan podczas biegu, co przekłada się na pokonywanie większej odległości pomiędzy kolejnymi krokami, co z kolei zapewnia większą dynamikę. Wyczytałem na ‚fachowych’ stronach, że pomocne ku temu są skipy A. Ja wykonuję 2-3 serie po 30-40 skipów przed bieganiem, jako część rozgrzewki.

Po biegu znowu nowy element – tutaj muszę przyznać, że czas poświęcony na bieganie stale rośnie i rośnie – rozbieganie. Przebiegłem kilkaset metrów truchtem, aby ogranizm się uspokoił, a mieśnie rozluźniły. Ma to również na celu sprawienie, że następnego dnia nie pojawią się zakwasy (szczerze mówiąc, dawno nie miałem zakwasów, a to było dopiero moje pierwsze rozbieganie).

Dane statystyczne:
– odcinek: 4,39 km
– czas: 00:19:49
– średnie tempo: 4′30”

2009-12-27-bieg

ps. Dziś znowu pada śnieg, a wieczorem zamierzam sobie pobiegać – ostatni raz przed czwartkowym startem w Krakowskim Biegu Sylwestrowym.

5,36km ulicami Chorzowa

Od soboty zrobiłem sobie kilkudniową przerwę w bieganiu, aż do dziś. Początkowo zamierzałem przebiec mój ulubiony ostatnio odcinek 6,7km, jednak na trzecim kilometrze, na odcinku pod górkę, odezwało się prawe kolano. Jakby nadwyrężenie. Dlatego skróciłem trasę i zamknąłem dzień dystansem 5,36km.

Wracając do biegu. Tym razem zacząłem od rozgrzewki – żarty się skończyły, a o kontuzję zbyt łatwo. Rozgrzewka trwała nie dłużej niż 5 minut. Składała się z truchtu, ćwiczeń rozciągających oraz skipów A, B i C. Nie powiem, biegło się łatwiej, nie dopadło mnie tradycyjne chwilowe wycieńczenie w okolicach 600m i na drugim kilometrze, jednak tempo pozostawia trochę do życzenia. Chcę zejść do średniego tempa 4’30” na km, na trasie 6,7km, a docelowo na dystansie 10km. Do celu jeszcze daleko, jednak wiem, że leży to w moim zasięgu.

Co do trasy, to płaska nie jest. Jest kilka podbiegów i zbiegów. Do tego bieg głównie chodnikiem i drogą asfaltową z wielkimi dziurami, gdzieniegdzie w remoncie. 2/3 trasy wiedzie drogami o małym natężeniu ruchu, natomiast pozostała część to bieg przy głównej ulicy, gdzie samochodów i autobusów jeździ całkiem sporo, aut dostawczych nieco mniej.

Samopoczucie i samozadowolenie po biegu dobre!

Podsumowanie biegu:
– odcinek: 5,36 km
– czas: 00:25:39
– średnie tempo: 4’47”

2009-11-18-bieg-5-36km
statystyki stron internetowych